Zostawiłem na chwilę kopanie,
by napić się wody.
Lecz miast wrócić zaraz do pracy,
sięgnąłem po kamerę, by utrwalić kogoś, kto zajął mi narzędzie pracy:

Ptaszek siedzący na trzonku łoptay, czerwiec 2008
Potem obserwowałem gościa i jego małżonkę (albo odwrotnie).
A syn odkrył jego gniazdko nieopodal w zaroślach.
I kilka tygodni później ich maleństwo zawitało nie tylko na nasz taras,
ale i do naszej kuchni!!!
Nie uwieczniłem tego na matrycy kamery – był tak zestresowany i jego
rodzice, że czym prędzej uwolniłem z -jakby nie było -pułapki!